czwartek, 25 lutego 2016

Polska, Anglia, Francja


Piękne chwile z cudownymi kobietami.
Cztery francuski, jedna polka wyruszyły na małe zwiedzanie.. Londynu!




















czwartek, 18 lutego 2016

Vege czy nie wege

     Zawsze miałam awersje do mięsa. Po ostatnich przemyśleniach jakie wystąpiły po zdaniu sobie sprawy JAK mięso trafia do lodówek w supermarketach czy lokalnych sklepów stwierdziłam, że definitywnie nie będę wspierać tego przedsiębiorstwa.
Tak to mniej więcej wygląda
      Wiadomo, każdy je to co chce i jeśli się z tym dobrze czuje, to naprawdę świetnie.
Jeśli mam jeść zwierzę, które jest sztucznie napychane tylko po to, by szybciej trafiło do sklepu, a po drodze się męczy i jest zabijane z zimną krwią to wolę zastępować je innymi produktami. Prócz tego masowego morderstwa na kurczakach, zszokowało mnie to jaki ciężki żywot mają krowy.
     Ta sama sytuacja - napychane sztucznie. Kiedy rodzą swoje małe (które są nota bene zabierane od matki na tyle szybko, aby nie wypiły ich mleka, KTÓRE JEST DLA NAS) i jest to mała krówka to jest znowu pasiona. Później jest zapładniana i koło się zatacza. Rodzi się mała krówka, zabierana od matki, mleko jest dla nas, a ona sama jest dalej pasiona. Natomiast jeśli wychodzi mały chłopczyk to jest on przygotowywany, aby był pięknym, pachnącym schabowym na naszych stołach.
Ale co z mamą krową? Jak jest już na tyle wykończona, że nie może dalej rodzić dzieci, ani dawać mleka to po prostu rzucana jest do maszyn i przerabiana na mięcho. 
Także koniec z mięsem! No dobra, ale czy to właśnie nie ono jest źródłem witaminy B12?
Szukając jego źródła trafiłam na
Mięso, nabiał, ryby, mięso, ryby, nabiał...
Kurde, trochę ciężko. Zwłaszcza, że ryb nie lubię, a po nabiale źle się czuję.
Jak grom z jasnego nieba, w sklepie trafiłam na mleko ryżowe - w sumie to czemu nie? Po przeczytaniu etykiety otrzymałam odpowiedź na nurtujące pytanie: MLEKO RYŻOWE JEST GŁÓWNYM ŹRÓDŁEM WITAMINY B12. Poza tym, wpływa na pozytywny poziom cholesterolu we krwi. Poziom jego jak wiadomo wzrasta przy nadmiernym spożywaniu mięsa.

Mankament taki, że kosztuje ono około 10 zł. Tak jak i inne produkty dla wegetarian czy wegan.
Tofu, jogurty sojowe (za 2 sztuki można zapłacić nawet 6 zł) i wiele innych.
No to Vege czy nie wege? Ważne jest to, by sumienie oraz żołądek żyły w harmonii. Co do cen to gdyby więcej osób było zainteresowanych takimi produktami to ceny by spadły.
Abstrakcja? Wcale nie. Tak działają prawa ekonomii, a wege ludzi przybywa i przybywa!
Także mam nadzieję, że wkrótce dzięki większemu zainteresowaniu będzie można dostać te produkty w bardziej przystępnych cenach.
Poza tym, jak pięknie jeść oczami:



Na koniec mała refleksja:
Król XXI wieku

wtorek, 8 grudnia 2015

Moja opinia La Roche-Posay.

Kiedyś kupiłam magiczny kosmetyk jakim był La Roche-Posay Effaclar DUO. Przez Allegro zapłaciłam jakieś 20 zł. Cena to nic - efekty były cudowne! Nigdy nie miałam problemów z trądzikiem, ale na drobne niedoskonałości działał CU-DO-WNIE!
Skończył się i postanowiłam go kupić już bezpośrednio w aptece by było szybciej. No i zakupiłam coś takiego:

Niby to samo, a jednak nie. Zwykły [+] dużo dał. Dał? No dał mi trądzik. Nie wiem jak to możliwe, ale najwyraźniej moja buzia stwierdziła, że już nie chce się zaprzyjaźniać z tym kremem. Absolutnie nie twierdzę, że ten kosmetyk nie podziała na innych - po prostu nie zadziałał na mnie tak jak jest napisane na opakowaniu i tak jak ja bym oczekiwała.
Według opakowania należy używać go rano lub/i wieczór, Ja po zastosowaniu jako bazę pod makijaż miałam wrażenie, że niestety skóra wygląda niekorzystnie.
Ponad to, po dobrych doświadczeniach z jego poprzednikiem poleciłam ten krem koleżance. A efekty na jej buzi były podobne do moich czyli odwrotne do zamierzonych.

Także jeśli chodzi o konsystencję i wydajność kremu - super. Szybko się wchłania i daje wrażenie bardzo delikatnego. Jeśli chodzi o zapach bez szału. Co do działania? Wątpliwe.

Natomiast jeśli chodzi o oczyszczający żel to ma zdecydowanie lepsze działanie, bardzo ładnie pachnie, a twarz jest prawidłowo oczyszczona! I odświeżona. To mogę śmiało polecić. Również ma delikatną konsystencję żelu. Także osoby ceniące sobie tą cechę w kosmetykach powinny być zadowolone. Skierowany dla osób z problemami trądzikowymi oraz posiadających skórę tłustą.
Tak więc po wydaniu 100 zł na kosmetyk, który nie działał jestem trochę zawiedziona.
Mam nadzieję, że pomogłam komuś kto szukał informacji na temat tego kosmetyku. Piszę to tylko dlatego, byś Ty się zastanowił/a przed zakupem tego produktu i zapoznał się z opiniami innych osób :). Czasem dobranie nieodpowiedniego kosmetyku może niestety pogorszyć kondycję Twojej skóry. O tym należy pamiętać zawsze!

środa, 20 maja 2015

Praca, praca, praca.

Dużo pracy, mało czasu!
Licencjat, erazmus, jakaś wakacyjna robota za granicą..to wszystko się wiąże z mnóstwem papierkowej roboty.. Będzie dobrze! Jeszcze troszkę..

wtorek, 19 maja 2015

Wspomnienia dobra rzecz.

Ach..przez nawał obowiązków jaki miałam ostatnio na uczelni oraz poza nią wystąpiła u mnie infekcja, którą niestety muszę przeleżeć w łóżku.
Na początku strasznie mi było z tym źle, ale jak to jest, że leżąc bezczynnie nawał myśli nagle do mojej głowy wpadł i zdałam sobie sprawę, że kilka lat temu (9 o ile dobrze liczę) miałam swojego ukochanego bloga oraz photobloga. Aż uśmiech na twarzy się maluje, przez genialne wspomnienia...

Poza tym, że były to miejsca gdzie poznawało się pełno cudownych ludzi (z niektórymi notabene mam kontakt do dziś), którzy wspierali wszystko to co się robiło, pomagali w "problemach" itd.
Miła forma uzewnętrznienia się, gdzie ludzie których nie znasz są pozytywnie nastawieni do Ciebie i do tego co robisz :)
Co najlepsze? Widzę ile osób do tej pory prowadzi swoje blogi tylko już na innych portalach, ze względu na rozwój technologiczny jaki zdecydowanie ułatwił dodawanie postów wraz ze zdjęciami itd. Widzę ich i super jest patrzeć na ich rozwój pod każdym względem.

A kilkugodzinne zajawki na przerabianie zdjęć w Photoshopie? To była frajda. Kreowanie szablonów, zmienianie jakiś kodów, zabawa html..aż nie wierzę, że tak byłam
w to wciągnięta. Ale kto wtedy nie był? Pełno dziewczyn i chłopaków w moim wieku też się w to bawiło, ale to były początki blogów, więc wszystko było takie świeże, nowe, nieodkryte!
Poza tym, nie było wtedy instagrama, gdzie wrzuca się zdjęcie i filtrować można do woli! Samo usuwanie niedoskonałości na twarzy zajmowało sporo czasu, a co dopiero obróbka.. Chodzi o to, że człowiek nawet do takiej głupiej czynności jak wrzucanie zdjęć do sieci przykładał się bardziej.

Tylko zastanawia mnie jedno, czemu wtedy nie było tej całej fali hejtów?
Nie pamiętam, żebym kiedyś się spotkała ze stwierdzeniem, że "chujowo wyglądasz" lub po prostu "treść nie jest interesująca" mimo tego, że pewnie nic mądrego tam nie pisałam jak na trzynastolatkę przystało haha.
Trochę szkoda, że usunęłam bloga, bo teraz mając kilka lat więcej z chęcią bym poczytała co w tej głowie mi siedziało, ale przede wszystkim jak bardzo się zmieniłam pod względem emocjonalnym. Na szczęście pozostały mi zdjęcia, które zawsze mogę otworzyć jak przyjdzie mi na to ochota oraz najważniejsze - wspomnienia!