Ach..przez nawał obowiązków jaki miałam ostatnio na uczelni oraz poza nią wystąpiła u mnie infekcja, którą niestety muszę przeleżeć w łóżku.
Na początku strasznie mi było z tym źle, ale jak to jest, że leżąc bezczynnie nawał myśli nagle do mojej głowy wpadł i zdałam sobie sprawę, że kilka lat temu (9 o ile dobrze liczę) miałam swojego ukochanego bloga oraz photobloga. Aż uśmiech na twarzy się maluje, przez genialne wspomnienia...
Poza tym, że były to miejsca gdzie poznawało się pełno cudownych ludzi (z niektórymi notabene mam kontakt do dziś), którzy wspierali wszystko to co się robiło, pomagali w "problemach" itd.
Miła forma uzewnętrznienia się, gdzie ludzie których nie znasz są pozytywnie nastawieni do Ciebie i do tego co robisz :)
Co najlepsze? Widzę ile osób do tej pory prowadzi swoje blogi tylko już na innych portalach, ze względu na rozwój technologiczny jaki zdecydowanie ułatwił dodawanie postów wraz ze zdjęciami itd. Widzę ich i super jest patrzeć na ich rozwój pod każdym względem.
A kilkugodzinne zajawki na przerabianie zdjęć w Photoshopie? To była frajda. Kreowanie szablonów, zmienianie jakiś kodów, zabawa html..aż nie wierzę, że tak byłam
w to wciągnięta. Ale kto wtedy nie był? Pełno dziewczyn i chłopaków w moim wieku też się w to bawiło, ale to były początki blogów, więc wszystko było takie świeże, nowe, nieodkryte!
Poza tym, nie było wtedy instagrama, gdzie wrzuca się zdjęcie i filtrować można do woli! Samo usuwanie niedoskonałości na twarzy zajmowało sporo czasu, a co dopiero obróbka.. Chodzi o to, że człowiek nawet do takiej głupiej czynności jak wrzucanie zdjęć do sieci przykładał się bardziej.
Tylko zastanawia mnie jedno, czemu wtedy nie było tej całej fali hejtów?
Nie pamiętam, żebym kiedyś się spotkała ze stwierdzeniem, że "chujowo wyglądasz" lub po prostu "treść nie jest interesująca" mimo tego, że pewnie nic mądrego tam nie pisałam jak na trzynastolatkę przystało haha.
Trochę szkoda, że usunęłam bloga, bo teraz mając kilka lat więcej z chęcią bym poczytała co w tej głowie mi siedziało, ale przede wszystkim jak bardzo się zmieniłam pod względem emocjonalnym. Na szczęście pozostały mi zdjęcia, które zawsze mogę otworzyć jak przyjdzie mi na to ochota oraz najważniejsze - wspomnienia!