Kiedyś kupiłam magiczny kosmetyk jakim był La Roche-Posay Effaclar DUO. Przez Allegro zapłaciłam jakieś 20 zł. Cena to nic - efekty były cudowne! Nigdy nie miałam problemów z trądzikiem, ale na drobne niedoskonałości działał CU-DO-WNIE!
Skończył się i postanowiłam go kupić już bezpośrednio w aptece by było szybciej. No i zakupiłam coś takiego:
Niby to samo, a jednak nie. Zwykły [+] dużo dał. Dał? No dał mi trądzik. Nie wiem jak to możliwe, ale najwyraźniej moja buzia stwierdziła, że już nie chce się zaprzyjaźniać z tym kremem. Absolutnie nie twierdzę, że ten kosmetyk nie podziała na innych - po prostu nie zadziałał na mnie tak jak jest napisane na opakowaniu i tak jak ja bym oczekiwała.
Według opakowania należy używać go rano lub/i wieczór, Ja po zastosowaniu jako bazę pod makijaż miałam wrażenie, że niestety skóra wygląda niekorzystnie.
Ponad to, po dobrych doświadczeniach z jego poprzednikiem poleciłam ten krem koleżance. A efekty na jej buzi były podobne do moich czyli odwrotne do zamierzonych.
Także jeśli chodzi o konsystencję i wydajność kremu - super. Szybko się wchłania i daje wrażenie bardzo delikatnego. Jeśli chodzi o zapach bez szału. Co do działania? Wątpliwe.
Natomiast jeśli chodzi o oczyszczający żel to ma zdecydowanie lepsze działanie, bardzo ładnie pachnie, a twarz jest prawidłowo oczyszczona! I odświeżona. To mogę śmiało polecić. Również ma delikatną konsystencję żelu. Także osoby ceniące sobie tą cechę w kosmetykach powinny być zadowolone. Skierowany dla osób z problemami trądzikowymi oraz posiadających skórę tłustą.
Tak więc po wydaniu 100 zł na kosmetyk, który nie działał jestem trochę zawiedziona.
Mam nadzieję, że pomogłam komuś kto szukał informacji na temat tego kosmetyku. Piszę to tylko dlatego, byś Ty się zastanowił/a przed zakupem tego produktu i zapoznał się z opiniami innych osób :). Czasem dobranie nieodpowiedniego kosmetyku może niestety pogorszyć kondycję Twojej skóry. O tym należy pamiętać zawsze!
wtorek, 8 grudnia 2015
środa, 20 maja 2015
Praca, praca, praca.
Dużo pracy, mało czasu!
Licencjat, erazmus, jakaś wakacyjna robota za granicą..to wszystko się wiąże z mnóstwem papierkowej roboty.. Będzie dobrze! Jeszcze troszkę..
Licencjat, erazmus, jakaś wakacyjna robota za granicą..to wszystko się wiąże z mnóstwem papierkowej roboty.. Będzie dobrze! Jeszcze troszkę..
wtorek, 19 maja 2015
Wspomnienia dobra rzecz.
Ach..przez nawał obowiązków jaki miałam ostatnio na uczelni oraz poza nią wystąpiła u mnie infekcja, którą niestety muszę przeleżeć w łóżku.
Na początku strasznie mi było z tym źle, ale jak to jest, że leżąc bezczynnie nawał myśli nagle do mojej głowy wpadł i zdałam sobie sprawę, że kilka lat temu (9 o ile dobrze liczę) miałam swojego ukochanego bloga oraz photobloga. Aż uśmiech na twarzy się maluje, przez genialne wspomnienia...
Poza tym, że były to miejsca gdzie poznawało się pełno cudownych ludzi (z niektórymi notabene mam kontakt do dziś), którzy wspierali wszystko to co się robiło, pomagali w "problemach" itd.
Miła forma uzewnętrznienia się, gdzie ludzie których nie znasz są pozytywnie nastawieni do Ciebie i do tego co robisz :)
Co najlepsze? Widzę ile osób do tej pory prowadzi swoje blogi tylko już na innych portalach, ze względu na rozwój technologiczny jaki zdecydowanie ułatwił dodawanie postów wraz ze zdjęciami itd. Widzę ich i super jest patrzeć na ich rozwój pod każdym względem.
A kilkugodzinne zajawki na przerabianie zdjęć w Photoshopie? To była frajda. Kreowanie szablonów, zmienianie jakiś kodów, zabawa html..aż nie wierzę, że tak byłam
w to wciągnięta. Ale kto wtedy nie był? Pełno dziewczyn i chłopaków w moim wieku też się w to bawiło, ale to były początki blogów, więc wszystko było takie świeże, nowe, nieodkryte!
Poza tym, nie było wtedy instagrama, gdzie wrzuca się zdjęcie i filtrować można do woli! Samo usuwanie niedoskonałości na twarzy zajmowało sporo czasu, a co dopiero obróbka.. Chodzi o to, że człowiek nawet do takiej głupiej czynności jak wrzucanie zdjęć do sieci przykładał się bardziej.
Tylko zastanawia mnie jedno, czemu wtedy nie było tej całej fali hejtów?
Nie pamiętam, żebym kiedyś się spotkała ze stwierdzeniem, że "chujowo wyglądasz" lub po prostu "treść nie jest interesująca" mimo tego, że pewnie nic mądrego tam nie pisałam jak na trzynastolatkę przystało haha.
Trochę szkoda, że usunęłam bloga, bo teraz mając kilka lat więcej z chęcią bym poczytała co w tej głowie mi siedziało, ale przede wszystkim jak bardzo się zmieniłam pod względem emocjonalnym. Na szczęście pozostały mi zdjęcia, które zawsze mogę otworzyć jak przyjdzie mi na to ochota oraz najważniejsze - wspomnienia!
Na początku strasznie mi było z tym źle, ale jak to jest, że leżąc bezczynnie nawał myśli nagle do mojej głowy wpadł i zdałam sobie sprawę, że kilka lat temu (9 o ile dobrze liczę) miałam swojego ukochanego bloga oraz photobloga. Aż uśmiech na twarzy się maluje, przez genialne wspomnienia...
Poza tym, że były to miejsca gdzie poznawało się pełno cudownych ludzi (z niektórymi notabene mam kontakt do dziś), którzy wspierali wszystko to co się robiło, pomagali w "problemach" itd.
Miła forma uzewnętrznienia się, gdzie ludzie których nie znasz są pozytywnie nastawieni do Ciebie i do tego co robisz :)
Co najlepsze? Widzę ile osób do tej pory prowadzi swoje blogi tylko już na innych portalach, ze względu na rozwój technologiczny jaki zdecydowanie ułatwił dodawanie postów wraz ze zdjęciami itd. Widzę ich i super jest patrzeć na ich rozwój pod każdym względem.
A kilkugodzinne zajawki na przerabianie zdjęć w Photoshopie? To była frajda. Kreowanie szablonów, zmienianie jakiś kodów, zabawa html..aż nie wierzę, że tak byłam
w to wciągnięta. Ale kto wtedy nie był? Pełno dziewczyn i chłopaków w moim wieku też się w to bawiło, ale to były początki blogów, więc wszystko było takie świeże, nowe, nieodkryte!
Poza tym, nie było wtedy instagrama, gdzie wrzuca się zdjęcie i filtrować można do woli! Samo usuwanie niedoskonałości na twarzy zajmowało sporo czasu, a co dopiero obróbka.. Chodzi o to, że człowiek nawet do takiej głupiej czynności jak wrzucanie zdjęć do sieci przykładał się bardziej.
Tylko zastanawia mnie jedno, czemu wtedy nie było tej całej fali hejtów?
Nie pamiętam, żebym kiedyś się spotkała ze stwierdzeniem, że "chujowo wyglądasz" lub po prostu "treść nie jest interesująca" mimo tego, że pewnie nic mądrego tam nie pisałam jak na trzynastolatkę przystało haha.
Trochę szkoda, że usunęłam bloga, bo teraz mając kilka lat więcej z chęcią bym poczytała co w tej głowie mi siedziało, ale przede wszystkim jak bardzo się zmieniłam pod względem emocjonalnym. Na szczęście pozostały mi zdjęcia, które zawsze mogę otworzyć jak przyjdzie mi na to ochota oraz najważniejsze - wspomnienia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



